Jak pozbyłam się przebarwienia

Od czasu, gdy jako 23-latka byłam w ciąży a moje hormony zaszalały, miałam na policzku, blisko oka, duże ciemne przebarwienie. Próbowałam w pierwszych latach różnych sposobów, by się go pozbyć, niestety nic nie działało a przebarwienie wciąż było widoczne. Myślałam, że będzie ze mną zawsze. Z czasem, kiedy zaczęłam nosić okulary, kolorowe oprawki zaczęły je nieco przysłaniać. Wciąż jednak skóra miała tam brązowy kolor, a latem stawała się ciemniejsza.

I pewnie by tak było już zawsze, ale moja przyjaciółka Edytka poleciła mi dr Katarzynę Szczepanowską. Powiedziała, że Kasia to cudotwórca, teraz jest lekarzem medycyny estetycznej, ale przez lata pracowała jako chirurg, zszywała jelita i inne organy i dla niej takie „drobiazgi” na skórze to pestka. Uznałam, że sprawdzę, choć bez większych nadziei.

Zabieg, który zaproponowała dr Szczepanowska zrobiłam rok temu, ale zwlekałam z opisaniem jego efektów, ponieważ czekałam, czy przebarwienie nie powróci. Aha, czyli już zrobiłam spoiler… bo tak, przebarwienie zniknęło. A było to tak…

Etapy gojenia po zabiegu wymrażania przebarwienia azotem, całość kilka tygodni

Umówiłyśmy się dwa razy. Na pierwsze wymrażanie azotem i drugie. Pierwsze usunęło jakieś 3/4 plamy przebarwieniowej. Pozostała malutka część z boku i dawna obwódka. Tak jakby azot wymroził wnętrze przebarwienia, a z ramką sobie nie poradził. Ale to był początek, bo dr Szczepanowska nie chciała dać za wygraną i dopadła mnie z mrożącym azotem po raz kolejny. I znowu chodziłam przez kilka tygodni z dziwną plamą, zmieniającą kolory i zamieniającą się w strupek. Kiedy jednak ten odpadł, wyłoniła się delikatna skóra o kolorze… sprzed ciąży.

Tu, pod okiem, było przebarwienie. Już go nie ma i nie wróciło. Zdjęcie zero retuszu.

I dlaczego nie pisałam o tym sukcesie od razu? Bo nauczona doświadczeniem jaśniejąco-ciemniejącej skóry w tej okolicy, postanowiłam przeczekać słoneczne lato i zobaczyć co się stanie. Oczywiście używałam na to miejsce 50 SPF, ale w poprzednich latach plama i tak ciemniała mimo wysokich filtrów. Te wakacje były czasem nerwowego spoglądania na plamkę i oczekiwania, czym mnie tym razem zaskoczy. I wiecie co… nie zaskoczyła mnie niczym. Po prostu przebarwienie zniknęło. I w kolejnych miesiącach też nie wróciło. A żyło sobie ze mną ponad dwadzieścia lat. I dziś moja skóra wygląda gładko.

bellateca
bellateca

Im więcej mam lat, tym temat urody jest ważniejszy. Wymaga pracy, uważności i dbałości. Tym chętniej o tym piszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *