Z kosmetyczki przyjaciółki

Dopaść kosmetyczkę kumpeli i przetestować wszystko, co ma! Też to lubicie? Ja uwielbiam! Ostatnio dopadłam jedną taką i wmasowałam sobie w skórę trochę skarbów. I kilka z nich zostanie ze mną na zawsze. Oto one:

Mokosh wegański olejek odżywczy do ciała. Po pierwsze pachnie ślicznie. Po drugie – wsmarowany w suchą skórę na łydkach poprawia jej kondycję i nazajutrz wciąż działa… Co w nim tak dobrze działa? Po pierwsze: olej z pestek żurawiny (czyli źródło witaminy E), olej z kiełków pszenicy (zapobiega starzeniu się skóry), olej z marchewki (źródło witamin i karotenów), olej arganowy (ujędrnia i uelastycznia skórę). Chcę go na zawsze!

Mokosh, olejek… bajkowy

MIYA tonik rozświetlający z kwasem glikolowym – jedyny kosmetyk, który doskonale znałam i już zużyłam kilka buteleczek. Są ku temu powody: kwas glikolowy 5-procentowy łagodnie złuszcza, tonizuje, oczyszcza pory i rozjaśnia przebarwienia. Do tego hydrolat z kwiatu róży damasceńskiej nawilża i łagodzi skórę, a prebiotyk z korzenia cykorii koi cerę. Ekstrakt z nasion bawełny nawilżają i regeneruje, a ekstrakt z liści aloesu nawilża i łagodzi. Stała pozycja w naszych kosmetyczkach.

MIYA, znam i zostaje na zawsze

Dezodorant w kulce Nuxe. To kosmetyk przyjemny w aplikacji. Szybko wysycha, można ubierać się zaraz po aplikacji. Delikatnie pachnie migdałem. Lubię Nuxe od lat, kiedy odkryłam olejek do skóry i włosów. Olejki są tak fantastyczne, że po każdy kolejny produkt sięgam z zaufaniem.

Nuxe – marka, której ufam

Niezwykłe i aksamitne serum marki SISLEY – Sisleya L’Inegral Anti-Age Serum Concentre Anti-Rides.
Aktywne serum, które działa na wszystkie rodzaje zmarszczek. Moja przyjaciółka używa go od miesięcy i jest zachwycona. Nie wiem, czy to zasługa tego cuda, ale zmarszczek ma niewiele, wygląda na o wiele młodszą. Ja miałam szansę poznać jego niesamowitą konsystencję… i zachwyciła mnie. Delikatna, jedwabista, wygładzająca… Idealna. Plus jest taki, że serum jest wspaniałe. Minus – bardzo drogie:)

Sisley – cudowny lux

A ze skóra rzadko jest idealna – wozimy ze sobą różnych pomocników na wypadek P czyli pryszcza. Dla mnie idealny jest tu krem Vichy Normaderm Phytosolution, który koryguje niedoskonałości skóry trądzikowej. Oraz nawilżający booster tej marki MIneral 89, stosowany jako podkład pod krem wzmacnia działanie kremu, dostarcza drogocennej wody i odpręża. Żelowa konsystencja zawsze jest przyjemna. A moja przyjaciółka nie rozstaje się z maseczką marki Alkemie Glow Up. Skąd ten glow? To 2 w jednym. Produkt, który jednocześnie złuszcza oraz odżywia skórę. Ten organiczny koncentrat z superowoców czyli witaminy C, E, PP oraz masła moringa, wosku z borówki i organicznych olejków: arganowego, babassu i z pestek moreli. Przyjaciółka błyszczała cały dzień, nie powiem. Na koniec uznałam, ze po prostu zabiorę jej tę maseczkę i teraz jest moja. Tylko moja. My precious…

Vichy na pryszcze, na wzmocnienie i maseczka Alkemie
Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *