Kobiecość z południa

Spotkałyśmy się baaardzo dawno temu. Pracowałam wtedy w magazynie „Sukces”, a Natalia Jaroszewska, wtedy z krótkimi ciemnymi włosami, zaczynała karierę w polskiej branży mody. Robiłam z nią wtedy duży wywiad, siedziałyśmy na Nowym Świecie w Warszawie i rozmawiałyśmy o jej konsekwencji w kreowaniu ubrań. Mówiło się wtedy „ta od kobiecych sukienek”, a wokół wciąż pojawiali się nowi dizajnerzy proponujący dekonstrukcję, abstrakcję albo minimalizm. Ale nie ona. Ona chciała podkreślać kobiecość. I choć przez te lata pojawiło się wielu projektantów podkreślających ową kobiecość, to sukienki Natalii wciąż nie mają sobie równych. Ona rozumie, czym jest niewymuszony urok i przekłada to na swoje kreacje. Z roku na rok jest też coraz szczęśliwsza. Kilka lat temu przeprowadziła się na Cypr i tam otworzyła swój butik. Co nie oznacza, że porzuciła Polskę. Przeciwnie. Systematycznie przyjeżdża do swoich klientek i czaruje tymi bajkowymi sukienkami całą Polskę. Z czasem stała się też swoją najlepszą modelką – pokazuje kreacje na sobie i dodaje im uroku. Poza tym, to naprawdę dobra koleżanka. Jest kilka osób, o których mogę spokojnie powiedzieć „koleżeńska, lojalna” – Natalia do nich należy. Ona naprawdę wspiera kobiety. A skoro o kobiecości – opowiedziała nam o swoich rytuałach piękna.

„Pielęgnacji i zamiłowania do kosmetyków nauczyła mnie siostra mojego taty, która mieszka w Paryżu. Nauczyła mnie, że liczy się jakość – kiedy jeszcze w Polsce dobre kosmetyki były trudno dostępne, zawsze miałam od niej dobry tonik i krem na dzień, francuskiej produkcji:) dzięki jej radom, nigdy nie stosowałam podkładów – za co teraz moja cera mi „ dziękuje”. Mój pierwszy krem był kremem aptecznym – La Roche Posay. Dziś używam na noc kremu La Mer, a na dzień – moje najnowsze odkrycie – polski krem Svitanye:) plus, oczywiście dobra ochrona słoneczna- również La Mer lub Dior.

Pierwsze perfumy były słodkie – Jean Paul Gaultier. Podobał mi się ten piękny flakonik ubrany w gorset, teraz uwielbiam „ Summer” z Sense Dubai- jest słoneczny, ciepły, bardzo trwały. Lubię również „Bronze Goddess” Estee Lauder- jak widać, mam słabość do zapachów, które kojarzą się ze słonecznym latem. Kiedy mam ochotę na coś mniej słodkiego – wybieram oryginalne kompozycje marki Jo Malone.

Mój makijaż zawsze był oszczędny, a od kiedy mieszkam na Cyprze – jest minimalny – w tutejszych temperaturach po prostu nie ma sensu, i bardzo mnie to cieszy. Nie stosuję podkładu, a dzięki temu, że mieszkam nad morzem, moja skóra ma piękny „glow”. Podkreślam oczy – lubię rockowy look: czarny kajal ( uwielbiam „ Smolder” MAC), czasem naturalne cienie nude od Charlotte Tilbury lub Huda Beauty. Na ustach lubię lekki, naturalny kolor nude – moje usta są naturalnie duże i nie lubię, kiedy przesadnie przykuwają uwagę. Mam w kosmetyczce całą paletę nude, ale zawsze jestem wierna Charlotte Tilbury „Penelope Pink”, „Kim K.W” i „ Nude Kate”- są idealne do mojej opalonej skóry.

Rano myję twarz wodą, nakładam ochronę przeciwsłoneczną, idę pływać w morzu. Moja skóra kocha morską wodę. Na plaży biorę prysznic i ponownie nakładam krem z filtrem. Wieczorem zaś dokładnie myję skórę żelem „Soy cleanser” marki Fresh – uwielbiam ten kosmetyk. Jeśli mam makijaż, dokładnie go zmywam i oczyszczam skórę. Na ciało nakładam balsam „po słońcu”. Na twarz wspomniany wcześniej krem La Mer – działa wspaniale po słonecznym dniu.

Uwielbiam kosmetyki i cały czas odkrywam coś dla siebie! Ostatnio fascynują mnie nowe polskie marki kosmetyczne – uwielbiam odwiedzać sklep Polish Nature w Elektrowni Powiśle i odkrywać nowe wspaniałości! Jestem dumna, że w Polsce pojawiły się firmy kosmetyczne, które wspaniale łączą wysoką jakość z ekologią. Oczywiście sama poszukuję nowości i odkrywam je, ale zawsze inspirują mnie także koleżanki, które zajmują się makijażem – pracując w branży modowej mam przyjemność znać wspaniałe makijażystki. Imponuje mi ich kreatywność”.

Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *