Miałam kiedyś przyjemność sprawdzać czym jest thalassoterapia na własnej skórze, w Tunezji. Wtedy poznałam cudowności, jakie daje morze. Od wieków wiadomo, że morski klimat działa na organizm wyjątkowo korzystnie. Dziś ta wiedza ma swoją nazwę: thalassoterapia.
Słowo pochodzi od greckiego thalassa, czyli „morze”, i oznacza terapię wykorzystującą dobroczynne właściwości morskiego środowiska: wody, powietrza, alg, błota, piasku oraz bogactwa minerałów obecnych w oceanie. Choć współczesne centra wellness uczyniły z niej luksusowy rytuał, jej historia sięga starożytnej Grecji i Rzymu, a nowoczesna forma narodziła się we Francji pod koniec XIX wieku. To właśnie tam do dziś znajdują się jedne z najbardziej renomowanych ośrodków thalassoterapii na świecie.

W przeciwieństwie do klasycznego SPA, thalassoterapia nie opiera się wyłącznie na relaksie. Jej fundamentem jest kontakt z morzem – kąpiele w podgrzewanej wodzie morskiej, hydromasaże, okłady z alg i morskiego błota, inhalacje bogatym w jod powietrzem czy spacery brzegiem morza. To właśnie połączenie tych elementów ma wspierać regenerację organizmu, poprawiać kondycję skóry i pomagać w odzyskaniu równowagi po intensywnym okresie pracy.
Magnez, wapń, potas czy jod obecne w wodzie morskiej od lat budzą zainteresowanie specjalistów zajmujących się medycyną uzdrowiskową. Badania sugerują, że tego typu zabiegi mogą wspierać rehabilitację układu ruchu, łagodzić dolegliwości mięśni i stawów oraz korzystnie wpływać na niektóre choroby skóry. Jednocześnie eksperci podkreślają, że thalassoterapia powinna być traktowana jako element profilaktyki zdrowotnej i odnowy biologicznej, a nie zamiennik leczenia medycznego. Dowody naukowe są najbardziej obiecujące w przypadku wybranych schorzeń, ale w wielu obszarach wciąż wymagają dalszych badań.
Nic dziwnego, że luksusowe hotele na Lazurowym Wybrzeżu, w Bretanii, Sardynii, północnej Afryce czy na Sycylii coraz częściej budują całe programy wellness właśnie wokół morza. Goście przyjeżdżają tam nie tylko po relaks, ale po doświadczenie, którego nie da się odtworzyć w miejskim SPA. Szum fal, morska bryza i bogactwo naturalnych składników tworzą terapię angażującą wszystkie zmysły.
Być może właśnie dlatego najlepszą receptą na regenerację wciąż pozostaje coś niezwykle prostego: kilka dni spędzonych blisko morza. Czasem natura od tysięcy lat wie o naszym organizmie znacznie więcej niż najbardziej zaawansowane technologie wellness. A jeśli nie mamy czasu na wyjazd nad morze…

Teraz mamy thalassoterapię w słoiczku. Od marki Collistar. TALASSO SUBLIME IDRA-ILLUMINANTE łączy korzyści talasoterapii i aromaterapii z ekstraktem z żywicy Manna z Madonie oraz fitokompleksem z włoskiego kwiatu dziewanny. Plus mieszanka soli morskich, które dzięki zróżnicowanym cząsteczkom delikatnie złuszczają naskórek, pozostawiając skórę gładką, ujednoliconą i aksamitną. Olej jojoba, witamina E i mikrocząsteczki rozświetlające zapewniają intensywną dawkę składników odżywczych, dzięki czemu skóra wygląda na wyraźnie bardziej promienną i odżywioną. Dostępny jest w sieci perfumerii Douglas oraz na douglas.pl
