Wpadłam na Mesoboost przypadkiem – dostałam do testowania kilka produktów. Ich wygląd był dość apteczny, czekały na swoją kolej. Zanim jednak ja zaczęłam w naszym domu coraz częściej słyszałam achy i ochy na temat „tej nowej marki”. Okazało się, że dla domowników jest „cudowna, wspaniała, miła w stosowaniu… po prostu odkrycie”. Wtedy i ja zaczęłam. Wnioski? Mesoboost jest naprawdę dobrą polską marką.
Okazało się, że to marka z wieloletnim doświadczeniem na rynku profesjonalnym, kiedyś znana głównie kosmetyczkom, a teraz dostępna w drogeriach HEBE. Ma wiele linii, ja szczególnie lubię jej produkty pod oczy i tzw maski shoty. Marka ma też ciekawe produkty z kwasem ferulowym oraz przeciwsłoneczne.

Kwas ferulowy jako antyoksydant
Kwas ferulowy efektywnie neutralizuje trzy rodzaje wolnych rodników: tlenek azotu, podtlenek i rodnik hydroksylowy. Dodatkowo pochłania pewien zakres promieniowania UV, dzięki czemu chroni naszą skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, czyli działa fotoprotekcyjniekrem o działaniu przeciwstarzeniowym i depigmentującym. Bogata zawartość kwasu ferulowego reguluje produkcję melaniny, rozjaśnia przebarwienia i zapobiega powstawaniu nowych, dzięki czemu skóra uzyskuje równomierny koloryt. Krem Mesoboost z tym składnikiem zawiera jedną z najbardziej skutecznych form witaminy C, która efektywnie wnika w warstwę lipidową skóry, poprawiając jej jędrność i koloryt. Dodatkowo wyjątkowe połączenie specjalnie dobranych olejów dostarcza skórze drogocennych witamin, które odżywiają i poprawiają jej kondycję. I – co ważne – cena nie powala. Za 50 ml płacimy ok. 70 zł.
Ważne, by aż do późnej jesieni (a najlepiej cały rok) stosować kremy z ochroną przeciwsłoneczną. Właśnie sprawdzamy te z Mesoboost.

