Można tam jechać, by odciąć się od świata, a można też podróżować po okolicy. Zawsze jednak czeka czysta przyjemność. Oba miejsca zachwycają tym, co proponują lokalne SPA. Usługi luksusowe, a jednocześnie osadzone w regionie i okolicy.
Zacznijmy od tego bliższego. Do Czech jeździmy zimą – na narty, latem – w góry, a dodatkowo na festiwal filmowy w Karlovych Varach. Ale można też jechać do Czech, by szukać wyciszenia i spokoju w pięknych, eleganckich górskich uzdrowiskach. Odwiedzać pijalnie zdrowotnych wód, czytać książki i spacerować. Takim miejscem są Mariańskie Łaźnie.

Blisko niemieckiej granicy, czyli w drodze na alpejskie stoki, warto zatrzymać się na kilka nocy i tu zacząć odpoczynek. W hotelu Swissôtel w tej miejscowości odkryłam cudowne SPA. Zabieg na twarz, który tam miałam, nie równa się z niczym. Sensoryczne mistrzostwo świata. Bazował na kosmetykach naturalnej marki Pharmos Natur. Cały wstęp – od powitania, zabiegu dla stóp (jest w pakiecie), a potem delikatnego oczyszczania skóry twarzy był miłym początkiem. Potem jednak nastąpiło coś cudownego – masaż twarzy naturalnym miąższem aloesu. Oczywiście z ekologicznych upraw. Chłodząca galaretka (przyjemna żelowa konsystencja) przesuwała się po mojej twarzy, a ja miałam wrażenie, że odpływam. Skóra po zabiegu była wygładzona i napięta.

Założycielka marki, Margot Ester, odkryła regenerującą moc aloesu, kiedy pomógł jej uleczyć poparzenia na skórze po wypadku, jakiego doznała. Tak narodziła się firma kosmetyczna, która dziś słynie nie tylko ze świetnych aloesowych produktów, ale także linii aloesowych napojów (całkowicie naturalnych, bez dodatków) oraz kosmetyków zawierających olej z ziarna sezamowego.
Kosmetyki te możemy spotkać w luksusowych SPA, ja to w Swissôtel Mariańske Laźnie w Czechach, ale także w Miami, Paryżu, Berlinie i… Bolzano w Dolomitach.
Masaże stemplami z lokalnych ziół
A skoro o Dolomitach… tam też trafiłam do cudownego SPA. W Południowym Tyrolu, miasteczku Solda, w hotelu Die Postem Ortler, lokalne SPA stawia na regionalne zioła. Alpejskie lasy i polany obfitują w pachnące cuda natury i w tym miejscu są one traktowane jako miejscowe urodowe cuda. Masaż stemplami z lokalnych ziół sprawił, że oderwałam się od ziemi. To ciekawe przeżycie. Masażystka stosuje różny poziom ucisku i faktycznie „stempluje ciało” przyciskami, które wypełnione są ziołami i olejkami. Trochę delikatnych głasków i nieco oczyszczającego pocierania i efekt jest wyśmienity. Gładka sprężysta skóra, pobudzony układ limfatyczny, czysta przyjemność.

Kto jeździ na nartach w Południowym Tyrolu (a warto – przepiękne i nieprzepełnione stoki) to koniecznie powinien skorzystać z przyjemności zabiegów, jakie można tam znaleźć. Oba te miejsca wychodzą poza klasyczne zabiegi spa – typu zabieg nawilżający lub ujędrniający. Oba dają coś więcej. A i regiony mają wiele do zaoferowania poza przyjemnościami SPA. W Południowym Tyrolu pojeździmy na nartach, w Czechach odpoczniemy popijając lecznicze wody w uzdrowiskowych pijalni. No i knedliczki też robią swoje 🙂
