Przyjemność pielęgnacji kosmetykami La Mer w salonach Douglas

Spróbowałam. Zapisałam się przez Booksy na zabieg kosmetykami La Mer w warszawskiej Galerii Westfield Mokotów w salonie Douglas i to był bardzo przyjemny poranek.

La Mer poznałam dzięki koleżance Edytce. Podarowała mi kiedyś ich kultowy krem z algami i totalnie mnie olśnił. Teraz, podczas zabiegu, mogłam sprawdzić wiele innych produktów tej marki i powiem tak: są bardzo przyjemne. Buzia po masażu była wygładzona i rozświetlona. zabieg jest bezpłatny jeśli zakupi się jakiś produkt marki. A marka jest sprawdzona, jakościowa i ma ciekawą historię.

Algi to królestwo dobra dla skóry


Historia marki La Mer – od poparzeń fizyka do kultowego luksusu

Historia marki La Mer (a właściwie Crème de la Mer) zaczyna się w latach 50. XX wieku w Stanach Zjednoczonych i jest jedną z najbardziej romantycznych i tajemniczych opowieści w świecie kosmetyków.

Głównym bohaterem jest dr Max Huber – niemiecki fizyk. W wyniku wypadku laboratoryjnego doznał poważnych poparzeń chemicznych twarzy. Żadne ówczesne leczenie nie pomagało – blizny, szorstkość i przebarwienia pozostawały. Huber, człowiek o naukowym umyśle i estetycznej duszy, postanowił sam znaleźć rozwiązanie. Zainspirowany regeneracyjnymi właściwościami morza (zwłaszcza alg i planktonu), które podpatrzył u rybaków okładających poparzone dłonie algami, zaczął eksperymentować.

Eksfoliująca esencja La Mer – cudo!

Przez 12 lat i ponad 6000 eksperymentów opracował unikalny proces fermentacji z wykorzystaniem gigantycznych wodorostów z Pacyfiku (sea kelp), witamin, minerałów i innych naturalnych składników. Kluczowe elementy: wolna fermentacja, ekspozycja na światło i fale dźwiękowe, które miały „aktywować” energię morskich składników. Tak powstał Miracle Broth™ – esencja, która stała się sercem wszystkich produktów La Mer. Huber nazwał ją „cudownym bulionem”, bo rzeczywiście przywróciła jego skórze gładkość, blask i regenerację.

W 1965 roku oficjalnie wprowadził Crème de la Mer – bogaty, aksamitny krem w charakterystycznym białym słoiczku. Początkowo sprzedawany w niszowych butikach i domach towarowych w USA, szybko stał się kultowy wśród osób z najwyższych sfer – celebrytów, modelek i ludzi show-biznesu. Huber nie prowadził dużej produkcji; krem był robiony ręcznie, w małych partiach.

Kultowy krem nawilżający La Mer

Po śmierci Hubera w 1991 roku receptura i marka trafiły w ręce jego córki. W 1995 roku Estée Lauder Companies wykupiło La Mer, widząc w niej potencjał na globalny luksus. Firma odtworzyła proces fermentacji (co nie było łatwe, bo Huber nie zostawił dokładnych notatek – pracował intuicyjnie), zachowała Miracle Broth jako świętość i rozwinęła całą linię produktów: kremy, sera, balsamy, mgiełki, produkty do oczu i ciała.

Od tamtej pory La Mer stała się synonimem ultra-luksusowej pielęgnacji – ceny rzędu 200–600 USD za słoik nie odstraszają, bo marka obiecuje nie tylko nawilżenie, ale prawdziwą transformację i regenerację skóry. Miracle Broth jest obecny w każdym produkcie, a proces fermentacji nadal trwa 3–4 miesiące w kontrolowanych warunkach.

W 2026 roku La Mer to jedna z najmocniejszych marek premium Estée Lauder (obok La Mer, Tom Ford Beauty, Jo Malone), z obrotami przekraczającymi miliard dolarów rocznie. Ikoniczny krem nadal jest bestsellerem, a marka mocno inwestuje w storytelling o „morskiej alchemii”, zrównoważone źródła alg i innowacje anti-aging.

Krótko mówiąc: La Mer to nie tylko krem – to legenda o fizyku, który pokonał blizny mocą oceanu, i o tym, jak jedna obsesyjna idea stała się symbolem luksusu i regeneracji.

bellateca
bellateca

Im więcej mam lat, tym temat urody jest ważniejszy. Wymaga pracy, uważności i dbałości. Tym chętniej o tym piszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *