Październikowi ulubieńcy

Mija powoli czas czerwono-pomarańczowych liści. Pora podsumować skarby odkryte w październiku. Oto kilka kosmetycznych i zabiegowych hitów ostatniego miesiąca.

Wybrańcy jesieni. Pause, Nuxe, Love Skin Food, Avene, SVR, Eisenberg

Zacznijmy od oczu. Dla delikatnej i wrażliwej skóry w tych okolicach świetnym rozwiązaniem okazał się krem Avène A-Oxitive. Wygładza i delikatnie dodaje skórze blasku. Co w nim działa? Kompleks regeneracyjny (Retinaldehyd i prowitamina E), które wyrównują koloryt skóry oraz pomagają w detoksykacji. Plus ważne w okolicy, gdzie skóra jest cienka substancje tłuszczowe, które przywracają film hydrolipidowy. I, jak zawsze w Avène, woda termalna o zmiękczającym, kojącym i łagodzącym podrażnienia działaniu. Miło się używa, jest wydajny i daje poczucie doskonałego nawilżenia. Będę do niego wracać.

Dalej – cudowny krem z jednej z ulubionym linii SVR: Sensifine (pisałam o nim w osobnym poście. Idealna linia dla wszystkich kobiet z podrażnioną skórą. Przetestowałam też świetny miodowy krem do ust marki, którą uwielbiam, czyli Nuxe. Dostałam kiedyś olejek Nuxe do skóry i włosów od dziewczyn z Platinium Cast PR. Od tamtej pory, a było to kilka lat temu, uwielbiam tę markę, a szczególnie ich olejki. Krem do ust także okazał się trafiony. Na tyle, że Honorata mi go przy najbliższej okazji zakosiła. Rozumiem ją doskonale 🙂

Jadalne i naturalne czyli Love Skin Food

Jeśli mówimy o olejkach… od wakacji jestem fanką marki Love Skin Food. Poleciła mi ją moja przyjaciółka Edyta, która uchodziła i uchodzi za kobietę piękną i uwodzicielską. Kiedyś na jej toaletce stały głównie francuskie kosmetyki. Dziś – polska marka Love Skin Food. Naturalne, jadalne, pięknie zapakowane w szklane buteleczki z welurową naklejką produkty na stałe zagościły także i na mojej łazienkowej półce. Aktualnie używam oleju ze złotem. Nakładam kilka kropelek na mokrą skórę twarzy i szyi. Czasem mieszam na dłoni z kremem. Efekt? Gładka, odżywiona skóra.

Od kilku dni do codziennej pielęgnacji włączyłam też serum Eisenberg. Tym razem nawilżające. Trudno tak szybko ocenić efekty, ale jest cudne w użyciu. Dobrej jakości francuska marka, której ufają nie tylko Francuzki. Kremowe serum wygładza i intensywnie nawilżają, działa też przeciwzmarszczkowo dzięki obecności peptydów, witaminy A, E i F. Już mi się podoba!

Wypróbowałam też coś z polskiej firmy Barwa. Lubię ich peelingi, zatem postawiłam sprawdzić linię z efektem Zaffiro (słynny profesjonalny zabieg odmładzający nazywa się Zaffiro). Krem ONLY YOU stymuluje syntezę włókien kolagenowych i elastyny, co nadaje skórze sprężystości. Napina i zagęszcza skórę. Stosuję na zmianę z kremem dla skóry wrażliwej. Narazie jestem bardzo zadowolona!

Ostatnio znowu, po latach, wróciłam do marki Garnier. Dlaczego? Wartości! Nowa linia HEMP powstała z wykorzystaniem najwyższej jakości komponentów. Zostało to potwierdzone certyfikatem Ecocert. Zgodnie z rygorystycznymi wymogami produkty opracowane są bez: syntetycznych konserwantów (fenoksyetanol, parabeny, MIT-y itp.), olejów mineralnych (pochodnych ropy naftowej), silikonów, chemicznych filtrów czy syntetycznych barwników. Sięgnełam po olejek na noc. I jak zawsze przy olejach, stosuję go po kilka kropelek na mokrą skórę.

I na koniec pewien niezwykły zabieg, któremu miałam przyjemność oddać się w ostatnich dniach października. To Cryo Beauty Booster. W DNA Clinics, w Elektrowni Powiśle, można chłodzić nie tylko ciało ale i twarz. Ochłodzenie to, jak wiadomo, wyrzut krwi do naczyń i szybka produkcja kolagenu. Całość trwa około pół godziny. Przez pierwszy kwadrans pani kosmetolog chłodzi skórę, przez kolejny wmasowuje w tak przygotowaną twarz i dekolt odpowiedni olejek. Ja miałam z pestek malin. I powiem wam… każdy z powyżej opisanych kremów powinnam wmasowywać w tak przygotowaną skórę. Do końca dnia widziałam efekt tego zabiegu. Efekt ten określę mianem WOW. Z pewnością tam wrócę.

A teraz przed nami zima… juz niedługo pielęgnacja na chłody
Agnieszka
Agnieszka

Komentarzy: 4

  1. Paulina
    1 listopada 2020 / 21:45

    Od dłuższego czasu chodzą za mną te produkty od Love Skin Food, jednak moja twarz nie lubi się z olejkami… ale co jakiś czas zerkam na ich instagram i chyba pewnego dnia się wreszcie na nie skuszę 😀

    • Agnieszka
      Autor
      2 listopada 2020 / 09:01

      U mnie skóra też źle reaguje na sam olejek, dopiero gdy jest mokra idealnie się łączy… To może byc woda lub mgiełka… 🙂

  2. Agnieszka
    1 listopada 2020 / 23:44

    Bardzo interesujący ten zabieg z Elektrowni Powiśle, efekt WOW… spróbuję. Może w najbliższym czasie coś bardzo antiaging na wszystkie części ciała, i naprawdę, bardzo dosłownie wszystkie części. Powitam z radością wszelkie nowości szczególnie te, które niosą ze sobą mega efekty!

    • Agnieszka
      Autor
      2 listopada 2020 / 08:57

      🙂 Taaaaak, też mamy takie potrzeby… może zacziemy od szyi, bo tu… ciężko… 🙂 dziękujemy za komentarz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *