Mistrzyni szybkich rytuałów

Mam przyjaciółkę Anię, która od lat ćwiczy jogę twarzy. Wygląda pięknie. Jednak zawsze wydawało mi się, że to trudne, żmudne i długie. Aż do momentu, gdy przeczytałam książkę Marty Kucińskiej „Joga piękna”. Dosłownie ją połknęłam. Cała moja fascynacja medycyną Wschodu, rozmaite intuicyjne rytuały, które robiłam wreszcie połączyły się w jedną, spójną całość. Nikt tak jak Marta nie ułożył mi tej wiedzy w głowie. Sama autorka jest kobietą niezwykłą (i piękną). Uczy inne kobiety, jak na długo zachować młody wygląd. Jej ćwiczenia pomagają kobietom zachować urodę, cofnąć oznaki zmęczenia, odzyskać promienny wygląd i naturalny uśmiech. A to poprawia nam nastrój. Nam opowiedziała o własnych rytuałach piękna…

Fot. Izabela Urbaniak

„Z czasem zawsze było u mnie krucho. Należę bowiem do osób, które mają więcej pomysłów na życie niż czasu na ich realizację. Dlatego pielęgnacja urody zawsze była przy okazji. Chociaż nie ukrywam, że lubię dbać o siebie, i uważam to za naturalną cechę kobiet. W końcu to piękniejsza płeć! Powiedziałabym śmiało, że jestem mistrzynią szybkich rytuałów.

Pielęgnację ciała opieram głównie na naturalnych rozwiązaniach. Podstawa to odpowiednie odżywianie i nawodnienie organizmu. Ze zdrowiem wiąże się równowaga na poziomie ciała, umysłu i duszy, a z tej harmonii wynika zdrowy, ładny wygląd.

Glinki, idealne do produkcji własnych kosmetyków

Szczególną uwagę zwracam na zachowanie prawidłowej sylwetki, bo to rzutuje na samopoczucie, a także na wygląd, w tym wygląd twarzy. W ciele wszystko jest ze sobą powiązane – przykładowo zgarbione plecy i przygięta szyja z czasem powodują przesuwanie tkanek na twarzy oraz opadanie powiek i zmarszczki na czole. Dlatego każdego poranka wykonuję szybką sesję jogi, tzw. powitanie słońca, a w ciągu dnia często się rozciągam, zazwyczaj w krótkiej przerwie między innymi czynnościami, na przykład gdy pracuję przy komputerze. Staram się też uczestniczyć w zajęciach jogi 2-3 razy w tygodniu.

Oczywiście z racji tego, czym się zajmuję, a przede wszystkim pasjonuję, codziennie ćwiczę twarz i robię automasaże. Przy odrobinie wprawy nie są one czasochłonne. To dosłownie kilka minut dziennie. Joga twarzy często towarzyszy mi właśnie przy okazji innych czynności, takich jak jazda autem, praca przy komputerze, gotowanie, spacer itd. Lubię te moje praktyki, bo doskonale odprężają napięte mięśnie mimiczne. To mięśnie bardzo podatne na wpływ emocji, w końcu służą właśnie do ich wyrażania. Przez to kumulują dużo stresu. Codzienny masaż i ćwiczenia przynoszą mi ulgę, a przy okazji przywracają prawidłową strukturę i pracę mięśni, poprawiają ukrwienie tkanek.

Jak wspomniałam, pielęgnację twarzy i ciała staram się opierać na naturalnych rozwiązaniach. Trzymam się ajurwedyjskiej zasady, że na ciało powinno nakładać się tylko to, co można zjeść. Nie jestem w tym jednak fanatyczna – jeśli co jakiś czas mam ochotę skorzystać z produktów drogeryjnych, zdarza mi się to robić. Ponieważ mam problem z przebarwieniami na twarzy, sięgam po specjalistyczne kwasy i serum. Przy sporych zmianach przebarwieniowych preparaty pochodzenia naturalnego dają zbyt subtelne efekty. Jednak zwykle bazuję na kosmetykach o naturalnym składzie, zazwyczaj zresztą sama je robię. Tworzenie kosmetyków to moja pasja, czasem wręcz forma wyciszenia i niemalże medytacji. Te moje „laboratoryjne” rytuały niesamowicie mnie doładowują energetycznie, poprzez radość kreacji. Uwielbiam łączyć składniki, wzbogacać receptury olejkami eterycznymi. Tworzę toniki, kremy, balsamy, pomadki do ust, oleje do masażu i wiele innych. Z przyjemnością obdarowuję nimi moich bliskich. Prezenty od serca, w które wkłada się własną energię, mają dla mnie głębokie znaczenie.

Marta Kucińska, najlepsza ambasadorka naturalnego piękna

Poranną pielęgnację zaczynam od oczyszczenia twarzy za pomocą miodu połączonego z wodą lub proszku do mycia twarzy, który przygotowuję sama na bazie mąki pszennej i ciecierzycy oraz glinek. Następnie spryskuję twarz którymś z hydrolatów – w zależności od potrzeb. Kolejny krok to nawilżenie twarzy za pomocą kwasu hialuronowego. Uwielbiam witaminę C, zresztą stosuję ją nie tylko do pielęgnacji cery (każdego dnia spożywam jej spore ilości – oczywiście pochodzenia naturalnego, na przykład z dzikiej róży, aceroli). Po nawilżeniu cery nakładam serum z witaminą C – albo mojej produkcji, albo gotowe – i na koniec krem do twarzy oraz pod oczy. Ważne podczas porannej pielęgnacji jest to, by wpleść w nią ćwiczenia twarzy połączone z szybkim masażem. Cały rytuał to może 5-7 minut – w tym czasie preparaty się wchłaniają, a ja wykorzystuję go na poprawę kondycji tkanek twarzy. Pomaga to również w absorpcji kosmetyków. Wieczorna pielęgnacja wygląda podobnie, ale witaminę C zamieniam na preparaty na przebarwienia lub retinol, którego jestem fanką.

Staram się każdego dnia znaleźć trochę czasu na masaż głowy i twarzy – z wielu względów. Masaż przede wszystkim relaksuje i pomaga pozbyć się skutków stresu, ale nie tylko. Na głowie i twarzy mamy najwięcej punktów, które według filozofii związanej z ajurwedyjskim masażem marma są punktami energetycznymi. Kiedy wykonuję masaż, poświęcam im trochę uwagi, co przyczynia się do przywrócenia równowagi całego organizmu.

Wiele osób pyta mnie, czy te pielęgnacyjne rytuały zajmują mi dużo czasu. Nie, ale trzeba go mimo wszystko wygospodarować. To dość proste. Wystarczy złe nawyki zamienić na dobre, mniej czasu spędzać chociażby na przeglądaniu Internetu, a zamiast tego pójść na spacer, zrobić sesję oddechową, medytację czy automasaż twarzy. Nie trzeba wcale wydłużać doby.”

Ta książka doskonale układa wiedzę o dobrej, naturalnej pielęgnacji. Wydawnictwo Sensus.
Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *