Blask 2021, mimo wszystko

Cały rok gdzieś przepadł. Rozpłynął się. Dni wiosenne zlały się totalnie. Jedyne, co zapamiętałam z tego roku to momenty, gdy żyłam normalnie, jak dawniej. Czyli lato. Wbrew rozmaitym niepokojom, nie poddaliśmy się i pojechaliśmy z przyjaciółmi do Włoch, które okazały się puste, smaczne, tanie i jak zawsze piękne. I tak sobie dziś myślę, że aby ten kolejny rok, a szczególnie rozpoczynający się karnawał, też nie rozpłynął się w malignie fotela i seriali – trzeba dodać mu blasku. Nawet w wersji domowej. Stąd nasz subiektywny wybór różnych nabłyszczaczy życia.

Fot. ViTalko/Pexels

Zacznijmy od nabłyszczania wprost – czyli rozświetlaczy. Niektóre są w kostkach, inne w płynie, inne w kremach lub pudrach. Nora jest tu fachowcem, ja sięgam po nie coraz częściej i coraz bardziej doceniam!

Na początek znany i lubiany produkt, marki L`Oreal Paris, Glow Mon Amour. Wystarczy kilka kropli tego płynnego rozświetlacza, które dodajemy do ulubionej bazy albo podkładu i twarz rozświetla się i zaczyna świecić pięknym blaskiem. Ja najcześciej używałam go bezpośrednio, na kości policzkowe, grzbiet nosa i przy łuku brwiowym.

PUPA Milano, Becca, MIYA, Annabelle Minerals, moi karnawałowi przyjaciele

Mam też inny ukochany rozświetlacz, w kremie, marki MIYA, mySTARlighter. Skóra promienieje, powstaje niezwykle naturalny efekt. Opakowanie jest niewielkie, mieści się z małej torebce, a pomaga w sekundę. Wystarczy odrobina nałożona na łuki brwiowe, łuk kupidyna nad ustami oraz kości dekoltu. Dostępny w trzech odcieniach: Diamond Rose, Moonlight Gold i Sunset Glow. Lubię i mam przy sobie od ponad roku.

Do rozświetleniam używam też różu mineralnego o odcieniu Peach Glow, marki Annabelle Minerals. Z różem zawsze miałam kłopot, wybierałam zwykle nieodpowiedni odcień i wyglądał tandetnie. Tym razem jednak róż został dobrany idealnie – pewnie dlatego, że wybrała go dla mnie specjalistka z salonu marki na ulicy Mokotowskiej w Warszawie. To miłe, eleganckie miejsce, specjalizujące się w mineralnych kosmetykach do makijażu, które są idealne dla alergików, wegetarian i wegan. Rozświetlająca mika, matujący i antybakteryjny tlenek cynku, zapewniający ochronę przeciwsłoneczną dwutlenek tytanu oraz odpowiedzialne za kolor tlenki żelaza – z tego słynie Annabelle Minerals. I jest w czym wybierać: 22 odcienie podkładów w trzech formułach: rozświetlającej, matującej i kryjącej. I nas interesują dziś te rozświetlające.

Na gwiazdkę dostałam też inny róż, Marbled Blush matki PUPA Milano. Też rozświetlający. To połaczone dwa odcienie różu i złocisty rozświetlacz w jednym kosmetyku. Z ultra-drobnymi cząsteczkami perłowymi. Efekt – świeże, młodzieńcze a jednocześnie delikatne rumieńce. Dziś go wypróbuję…

I jeszcze… niesamowity, płynny rozświetlacz do twarzy i ciała, nadający skórze magiczny perłowy blask, czyli BECCA Ignite Liquified Light Highlighter. Powiem wam… szał! Delikatna, lekka konsystencja, drobniutkie nabłyszczające mikroperełki, energetyzująca, owocowa kompozycja zapachowa i nawilżająca formuła. Rozświetlacz ten można nakładać warstwowo, aby uzyskać efekt płynnego rozświetlenia lub rozprowadzić cienką warstwę, aby rozpromienić skórę naturalnym blaskiem. I już ta jedna warstwa robi wrażenie.

Inspiracja od WawaPazy (Instagram)

Oczywiście nie ma Karnawału, nawet na domówkach w okrojonym składzie, jeśli nie ma szałowych paznokci. Dla niektórych z nas grudzień, styczeń i luty to czas na perłowe, błyszczące paznokcie. Inne kobiety lubią eksperymenty kolorystyczne. Im dłużej siedzimy w domu tym odważniejsze wzorki robimy na paznokciach. Spodobały nam się te od WawaPazy (Instagram), totalnie inspirują! Ale także profil tvoy_manikurr (Instagram), oraz fenomenalne propozycje od Sandra PaznokcieWawa (Facebook) – te ostatnie znamy w realu i korzystamy od lat.

Nasza zaprzyjaźniona ekspertka Sandra i jej złota propozycja

Co ciekawe, ostatnio robiąc manikiur spotkałyśmy się z ciekawym urządzeniem – eleganckim, wmontowanym w stolik manikiurzystki, pochłaniaczem pyłu o nazwie Afinia. Pierwsza myśl – w wielu miejscach mieszkanki dużych miast mogą spodziewać się zanieczyszczeń powietrza, ale w gabinecie kosmetycznym? A jednak, okazało się, że stylistka paznokci wdycha nawet do 4 kilogramów pyłu paznokciowego rocznie. Klientka odwiedzająca regularnie gabinet i poddająca się zabiegom pielęgnacji paznokci, również jest narażona na podobne zanieczyszczenia. Interesujące, prawda? Kończąc temat paznokci – zaszalejmy. Niech to będzie czas ciekawych eksperymentów. Kiedy, jak nie teraz?

Afinia, czyli żeby pył nie lądował na naszych płucach

A na koniec włosy. Karnawał to czas, kiedy pozwalamy sobie na więcej. W tym roku nie będziemy chodzić na bale, ani szalone imprezy. Nie ruszą kluby nocne, dyskoteki, karnawały w Rio i Wenecji. Pozostaje nam spędzić ten czas w wersji domowej. Jednak nie zapominajmy, by nie odpuszczać. Zrobić cokolwiek, co odróżni ten czas od poprzednich miesięcy. Może to moment, by wypróbować nowy kolor na włosach, albo zupełnie nowe cięcie? Ja planuję zrobić sobie loki, czyli spełnić marzenie z okresu szkoły średniej. Na karnawałowe domówki będę nakładać na włosy rozświetlacze, kolorowe spinki, będę upinać szalone koki.

Wystroję się. Zapamiętam. Nie chcę by dni zlewały się w jeden. Można to w sumie nazwać uważnością. Karnawałową uważnością.

Albo może srebro? Tvoy_manikurr (Instagram)
Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *