Moje pierwsze perfumy

Miałam 18 lat kiedy dostałam pod choinkę swoje pierwsze prawdziwe perfumy. Używałam ich do ostatniej kropelki i potem przez wiele lat nie spotkałam podobnego zapachu. Były to „Cabotine” domu perfumiarskiego Grès. Bardzo kobiecy zapach pełen imbiru, cytrusów i świeżych ciętych kwiatów. Delikatne nosy wyczują też nuty hiacyntu, lilii, mandarynki, paczuli, piżma, porzeczki, sandałowca, tuberozy i ylang-ylang.

Ciekawa jest historia tej marki. Założyła ją w latach 30. w Paryżu Germaine Emilie Krebs, popularna wtedy francuska projektantka. Jej klientkami były wtedy największe gwiazdy lat 30. – Greta Garbo, Paloma Picasso i Marlene Dietrich. Kreacje Grès to przede wszystkim drobno plisowane sukienki i spódnice. Plisowanie zajmowało wiele godzin, a wszystko po to, by wykreować idealną kobiecą sylwetkę. To ona wprowadziła na salony delikatnie drapowaną suknię „greckiej bogini”. Madame Grès była odważna. Kiedy Niemcy zdobyli Paryż i kazali jej projektować szare, biedne stroje, powiedziała: Nie. Reakcja okupantów była do przewidzenia. Paryski dom mody zamknięto a jego właścicielka wyjechała w Pireneje, gdzie przeczekała wojnę. Na szczęści po wyzwoleniu wróciła i kontynuowała prace. Z czasem zaczęła tworzyć perfumy. I jednym z tych zapachów był właśnie „Cabotine”. Jak nazwa wskazuje – dla szpanerów 🙂

Całe lata nie myślałam o „Cabotine”. Tak pachniało moje liceum, czas matury, ale potem wpadłam w sidła innych, wchodzących na rynek perfum. I nagle, podczas minionych wakacji, spacerując po jednym z włoskich miast, zobaczyłam w malutkiej perfumerii znany flakonik. Spojrzałam, wróciły wspomnienia i zapragnęłam szybko przypomnieć sobie ten zapach. Niestety perfumeria była zamknięta. Na szczęście ostatnio mnie tknęło, że skoro były w perfumerii to muszą być gdzieś w sieci. Były bardzo blisko… w notino.pl, gdzie często kupuję kosmetyki. Dziś przyszły. Otworzyłam je delikatnie zastanawiając się, czy pamięć będzie powiązana z zapachem. Oblałam się i… wszystko wróciło. Przypomniały mi się lata nastoletniej beztroski i świata, który czekał, ale wciąż stanowił niewiadomą. Chyba zaraz puszczę sobie Pearl Jam i przebiorę się w mum`s jeans. Taka jest moc perfum. A jakie były wasze pierwsze zapachy?

Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *