Po co masować głowę?

Nie tylko dla przyjemności. Choć osobiście uwielbiam i totalnie się przy masażu głowy odprężam. Jest jednak jeszcze kilka innych, ważnych powodów, dla których warto masować swój skalp. Po pierwsze – włosy.

Masaż skóry głowy poprawia ukrwienie (krążenie w naczyniach tuż pod skórą) i dzięki temu do mieszków włosowych dopływa więcej życiodajnych składników. Dzięki masażowi przestrzeń międzykomórkowa nawilża się i odżywia. Fibroblasty pracują lepiej. Powstaje nowy kolagen. Co więcej, masując pozbywamy się starych włosów, tych, które i tak by za chwilę wypadły a teraz blokują nowe. Masaż to też niezbędny naszej skórze peeling i usunięcie zrogowaciałego naskórka. Ostatnio, podczas wizyty w warszawskim Instytucie Trychologii usłyszałam, że kiedy nie można zadziałać na porost włosów laserami czy osoczem (w przypadku chorób immunologicznych lub kardiologicznych), to zawsze dobre efekty dadzą intensywne masaże odblokowujące powięzi. Czasem dopiero po nich krew zaczyna w pełni dopływać do mieszków. Efekt? Zdrowsze i wzmocnione włosy.

Fot: A.Piacquadio/Pexels

Drugi powód jest głębszy – bóle głowy. Masaż może niesamowicie w tym przypadku pomóc. Zgodnie z Ajurwedą to tu – w głowie, szyi i karku – kumuluje się wszelkie napięcie i skupiają złe emocje. Masaż głowy powoduje zatem odprężenie i relaks całego ciała. Gdy jesteśmy w stresie napinają się mięśnie szyi i obręczy barkowej. Trzeba je rozluźnić masując głowę, szyję i kark. Mocny masaż rozluźni powięzi, a lżejszy zrelaksuje nas (ponieważ cała głowa jest silnie unerwiona). Krew będzie lepiej dopływać do głowy i skóry twarzy jeśli odblokujemy zwłóknienia i zwężenia szyjne. A co może odblokować naczynia krwionośne? Masaż. Ten intensywny, niekiedy niekomfortowy – ale zwykle tylko na początku.

Masaż usuwa też obrzęki. Wiemy jak ich nie lubimy. Skąd się biorą? Pijemy za mało wody, źle się odżywiamy, mamy rozregulowane hormony, nie uprawiamy sportu. Mocny masaż pozwala odprowadzać nadmiar limfy z twarzy. A to daje niezwykły efekt!

Stres, o którym już wspomniałam, towarzyszy nam nieustannie. Doprowadza on między innymi do efektu „czepca ścięgnistego głowy”. To napięcie skórne, które warto rozluźnić masażem. Po zabiegu skóra na głowie staje się lepiej ukrwiona a my czujemy lekkość.

Fot: Koolshooters/Pexels

Jak już kiedyś pisałam od kilku miesięcy chodzę na masaże samurajskie do Magic Thai Spa, do pani Rity, które właśnie w ten sposób działają. Czasem taki masaż jest niekomfortowy, bo skóra jest napięta a powięzi z wiekiem kurczą się i sklejają ze skórą. Jednak kilka spotkań potrafi odblokować te miejsca i wtedy czuje się niezwykłą lekkość. Kiedy puszczają napięcia mięśniowe (a mięśnie są połączone i przechodzą jedne w drugie) wygląd skóry się poprawia i potrafi się nawet zmniejszyć drugi podbródek.

Ale oczywiście waloru przyjemności masowania głowy nie sposób przecenić. To po prostu obłędna przyjemność.

Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *