Głębokie peelingi a delikatny mikrobiom

Co prawda za oknem pogoda sierpniowa, ale jesteśmy realistami i wiemy, że wkrótce nadejdzie tradycyjny listopad. A listopad i ogólnie jesień, to idealny czas, aby aktywnie zadbać o swoją skórę, ponieważ promieniowanie UV jest znacząco słabsze niż latem. Jednym słowem – pora na peeling.

„Jesienią warto rozważyć bardziej intensywne zabiegi rewitalizujące. Wśród najczęściej wybieranych są właśnie zabiegi z wykorzystaniem kwasów, które cieszą się w naszym gabinecie niesłabnącym zainteresowaniem”, tłumaczy Weronika Solarz-Lewińska z warszawskiego salonu MedUse, „Zabiegi z peelingami i ich stężenie dobieramy w zależności od potrzeb skóry. Przy cerach zmęczonych, z widocznymi oznakami starzenia świetnie sprawdza się BioRePill, to peeling wykonywany w technice mikronakłuwania, dzięki czemu działa na poziomie skory właściwej, pobudzony zostaje proces biostymulacji skory oraz aktywacja czynników wzrostu do produkcji kolagenu i elastyny. Widoczne efekty to spłycenie zmarszczek, poprawa owalu twarzy, rozjaśnienie przebarwień”, tłumaczy ekspertka.

Fot. Monstera/Pexels

Prawdą jest, że te z moich koleżanek, które od lat robią jesienią i zimą głębokie peelingi, mają naprawdę piękną skórę. Może to także kwestia genów, ale z pewnością nie tylko. Przyszedł czas i na mnie. Zaczynam w tym roku. Choć akurat ja powinnam skupić uwagę raczej na przebarwieniach. I tu jest, jak się okazuje, gotowe rozwiązanie.

„W przypadku walki z przebarwieniami najskuteczniej sprawdzają się mieszanki kwasów. Wśród najczęściej używanych są kwas azelainowy, glikolowy, salicylowy”, tłumaczy Weronika Solarz-Lewińska. I dodaje, że hitem jesieni jest kwas TCA. „Jednym z najsilniejszych kwasów zalecanych do stosowania właśnie w okresie jesienno zimowym jest kwas TCA. Po zastosowaniu następuje całkowite złuszczanie wierzchnich warstw skóry, a następnie ich odbudowa. W następstwie zabiegu widzimy pogrubienie skóry, zniwelowanie zmarszczek oraz ogólną poprawę jej kondycji. Sam proces rekonwalescencji nie należy do najprzyjemniejszych, ponieważ skóra jest silnie wysuszona oraz łuszczy się, jednak efekty powinny zrekompensować te nieprzyjemności”, dodaje.

Fot. G.Fring/Pexels

Zatem szukając piękna warto sprawdzić peelingi. Co ważne, należy pamiętać, że zabiegi złuszczające powinny być indywidualnie dostosowane do potrzeb skóry, ponieważ nieumiejętnie wykonany zabieg można spowodować szereg negatywnych skutków ubocznych. Co na przykład? „Jeśli położymy zbyt silny kwas na wrażliwą cerę możemy spowodować uszkodzenie naturalnego mikrobiomu skóry. Flora bakteryjna skóry jest wyjątkowo wrażliwa, a jej uszkodzenie wpływa na większą podatność na działanie szkodliwych czynników”, dodaje ekspertka.

A jak wiemy mikrobiom to nasza polisa ubezpieczeniowa i codzienna ochrona. Mikrobiom to ostatnio modne słowo. To nic innego jak zbiór ważnych mikroorganizmów żyjących na naszej skórze. I dla naszego zdrowia (i piękna) niezbędna jest jego równowaga. Na 1 cm skóry żyje ponad milion mikrobów. Bakterie te utrzymują niskie pH skóry, bo ono zwalcza patogeny. Stymulują układ immunologiczny skóry oraz peptydy, które walczą z patogenami (gdyby te jednak przeniknęły do wnętrza skóry).

Na nasz mikrobiom wpływa wiele rzeczy – choroby, klimat, kosmetyki, warunki w jakich żyjemy, styl życia, leki, źle dobrane kosmetyki i nieodpowiednio dobrane zabiegi pielęgnacyjne. Właśnie dlatego przy wyborze jesiennych rytuałów i zabiegów, w tym głębokich peelingów, trzeba pamiętać o delikatnym mikrobiomie.

Weronika Solarz-Lewińska, salon MedUse i Instruktor Lycon
Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *