Na punkcie tych kosmetyków oszalały moje przyjaciółki – absolutne hity

Przeżyłyśmy razem ponad dwadzieścia lat i właśnie tyle mamy doświadczenia w testowaniu kosmetyków. Zawsze, ale to zawsze, kieruję się poleceniami koleżanek. Wiem, że jeśli Ada przekopała się przez dziesiątki różnych rodzajów serum i z tych wielu wybrała właśnie The Ordinary, to ja jej wierzę. I dlatego poprosiłam ostatnio moje koleżanki, by poleciły coś nam wszystkim. I żeby opowiedziały bez czego nie wyobrażają sobie życia, a pamiętajcie, że szukały tych hitów przez dwie dekady.

Moje kumpelki z liceum, gadamy o milionach rzeczy, o kosmetykach też

Zacznę z górnej półki, bo i kobieta luksusowa (udusi mnie za to jak przeczyta). Edytka nie chodziła ze mną do szkoły (była wtedy we Wrocławiu), ale znam ją ponad 20 lat. Edi zawsze uważała, że nawet jak brakuje kasy, kosmetyki (i wino) powinny być najlepsze na rynku. I tak… kocha kremy… CHANEL. Krem pod oczy, a także podkład z linii Sublimage. Edi twierdzi, że przez ostatnie dwadzieścia lat nie znalazła lepszych. Przez ten czas była też totalną inspiracją w świcie perfum, choć bardzo konkretnych nut zapachowych. Edyta lubi perfumy ciężkie, kadzidłowe, głębokie… I tak, jak kiedyś obie lubiłyśmy Comme des Garcons „Avinion” i Costume National „Scent Intense”, tak teraz, od roku, Edytka zdradziła wszystkie dawne zapachowe miłości dla „Sancti”. I dała mi je w maju na urodziny.

Perfumy Sancti – zmysłowy i korzenny zapach

Wspomniana już wcześniej Ada, nasza przyjacielska „profesorka biolożka” wiele wie o składach i realnie działających składnikach. Jeśli mamy wątpliwości, czy coś się nadaje – Ada wie. A co kocha sama Ada? Stawia na The Ordinary, które dziś wchodzi w skład koncernu Estée Lauder. Co konkretnie? Serum Matrixyl 10% z Kwasem Hialuronowym oraz serum z 10% Kompleksem Argireline Peptide. Odmładzanie w wersji turbo. Tę właśnie markę wymienia też Magda. Ona uwielbia serum Buffet, przeznaczone dla skóry z pierwszymi oznakami starzenia, z jedenastoma aminokwasami oraz kwasem hialuronowym.

Ada i jej magiczne produkty z The Ordinary

Ania K, z którą grywałyśmy na Agrykoli w koszykówkę, lubi intensywne zapachy. Na moje pytanie o rzeczy, bez których nie wyobraża sobie życia, natychmiast wymienia peeling solny do ciała Mokosh Pomarańcza z cynamonem. Och… tak… zapachy z Mokosh są faktycznie cudowne i totalnie ją rozumiem. Aktualnie mam ślicznie pachnący żel pod prysznic tej marki, ale o zapachu sandałowca. Ania dodaje też, że jej świat nie istnieje także bez dezodorantu w kulce marki CD bez aluminium o zapachu cytryny. Ciekawe, że wiele z nas najbardziej przywiązuje się do kosmetyków pachnących. Magda też od razu wskazuje pachnący peeling.

Mokosh Peeling solny Pomarańcza z cynamonem

Tyle, że Magda kocha scrub o zapachu mango, ten z marki Ziaja. Jest też totalnie uzależniona od olejków do twarzy. Im są tłustsze, tym lepiej. Od razu przyszedł mi do głowy olejek, który właśnie testuję. To najbardziej gęsty olej do twarzy, jaki znam – Gamila. Stworzyła go zielarka z Galilei, znana też jako „doktor natury”. Ta gęsta mieszanka powstała z naturalnych, w 100% jadalnych olejków i sekretnej formuły 15 ziół. Boski. Muszę go podarować Magdzie. Ale ten peeling mango, który wspomina, jest cudowny, to prawda.

Ziaja peeling o zapachu mango (obłędny!)

Justyna jest słodka, bo ona sama ma zawsze problem z wyborem konkretnego kosmetyku, dlatego lubi je od nas dostawać. I jednym z takich prezentów jest mleczko termiczne Kerastase, które skutecznie wygładza puszące się i niesforne włosy. Drugi prezent kosmetyczny, który został z Justyną na zawsze, to krem na noc Clarins. Miałam kiedyś ten krem i rozumiem zachwyt. Jest wydajny, aksamitny, mocno liftingujący i w dodatku pięknie pachnie. To mleczko, krem Clarins i jeszcze szminka Clinique to trzy rzeczy, które Justyna kupuje regularnie od lat.

Clarins krem na noc, ulubieniec Justyny, fot. IG Clarins

Ewa zawsze była kopalnią odkryć kosmetycznych. To ona zdradziła mi sekret istnienia maści aptecznej Retimax, bez której dziś nie wyobrażam sobie życia. Na dramatyczne wysuszenie pomaga tylko ona. Czym tym razem mnie zainspirowała? Ewa ma kilka hitów ostatnich lat i są to: suchy szampon Batiste, ałun i serum nawilżające do stóp Regenerum, a także właściwie w całości marka Eveline. Jeśli ma wybór – zawsze wybierze kosmetyki wegańskie. Dodaje też, że do mycia ciała i twarzy używa płynów do higieny intymnej. Podobnie robi Magda – twarz myje płynem do higieny intymnej Ziaja z kwasem hialurynowym. Tę metodę doradzała mi kiedyś podczas wywiadu doktor Kasia Szczepanowska (https://www.bellateca.pl/?p=962). Mówiła, że płyn intymny ma idealne pH dla skóry twarzy i ona też go zaleca. Ciekawe… osobiście lubię, kiedy żele pod prysznic pięknie pachną, a te do higieny intymnej zwykle są bez zapachu. Ewa dodaje też, że lubi płyny micelarne – różnych marek. Za to – w przeciwieństwie do Magdy, nie znosi nic tłustego w obrębie twarzy, żadnych olejowych kosmetyków, bo czuje się zaklejona. Czyli nowy olejek Gamila nie dla niej.

Jeden z ulubieńców Ewy – serum do stóp Regenerum

Marka Ziaja powraca u Sylwii, tym razem w postaci ukochanego dezodorantu antyperspirantu (pomarańczowy). Sylwia od lat kocha też sypki puder ze złotymi drobinkami Inglot SXL2 i tonik do twarzy hollywoodzkiej marki Ole Henriksen. Ma ona cudowne kosmetyki na słońce, ale toników nigdy nie używałam. Jedno wiem na pewno – Sylwia ma przecudownie gładką skórę i z pewnością zarówno tonizacja jak i magiczny puder z drobinkami mają w tym swój udział.

Iglot – pudrowy ukochany Sylwii

Mniej lojalną wobec konkretnych marek klientką jest Ania S, która oczywiście nie wyobraża sobie życia bez kremu na dzień i na noc, ale testuje różne i najwyraźniej jest podatna na reklamę. Ostatnio z sukcesem uległa reklamie kremu Circalogy Dr Ireny Eris i była bardzo zadowolona. Jeśli kupuje, to raczej produkty wegańskie, eko, ze sklepów zielarskich. Z płynów micelarnych najbardziej polubiła Resibo, Biolaven, Sylveco.

Ania S polubiła ten krem – Circalogy Dr Eris, fot IG drEris

Do grona szkolnych i poszkolnych fanek kosmetyków dołączam odkrycia mojej bratowej, która lubi testować i odkrywać nowe rzeczy. Dzięki niej w szkole średniej oblewałam się drogimi perfumami, które ona dostawała od kontrahentów, a gdy zaczynały się kończyć, dawała mi je w spadku. Ania uwielbia kilka produktów, z którymi mogłaby się nie rozstawać. Zawsze używa kremu pod oczy, a ostatnio używa Shiseido Benefiance, D`Alchemy Age Delay Eye Concentraite oraz Clinic All About Eyes Rich. Do tego nie zapomina o ciele i tu poleca balsam marki The Body Shop Wild Organ Oil, a także mus kaktusowy marki Soraya oraz Les Thermes Marinsde Saint Malo- żel Cellu Lisant Minceur. Oczywiście wielbi perfumy, ostatnio Chanel Coco Noir, Gucci Flora i Cartier Allegresse. Te ostatnie miałam i to jest wakacyjna soczysta bomba aromatów. Piękne!

Cartier Allegresse – znam i też bardzo lubię

Zawsze na naszych kobiecych spotkaniach rozmawiamy o problemach świata, związkach, dzieciach, bliskich i dalekich. I zawsze schodzimy też na temat kosmetycznych odkryć. Polecamy sobie nawzajem i zachwycamy się odkryciami. Po tych rozmowach z pewnością zamówię kilka rzeczy dla siebie…

bellateca
bellateca

Im więcej mam lat, tym temat urody jest ważniejszy. Wymaga pracy, uważności i dbałości. Tym chętniej o tym piszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *