Hity ostatniego roku, coraz częściej wypierające inne produkty do mycia twarzy. Co to takiego hydrolaty i skąd ich kariera?
Hydrolaty to nic innego jak wody kwiatowe lub wody roślinne. Przezroczyste, o delikatnym zapachu. Już sama nazwa tłumaczy właściwości – „hydro: – „woda” – nawilża, a „lat” pochodzi z francuskiego „lait” i oznacza mleko. Zatem odżywia (jak mleko). Hydrolaty powstają z destylacji roślin. Woda po destylacji zawiera kawałeczki roślin i niewielkie ilości olejków eterycznych pochodzących z danej rośliny, na przykład z róży (hydrolat różany bije rekordy popularności).
Jak stosować hydrolaty?
Hydrolaty stosujemy w zastępstwie toniku (czyli przecieramy twarz wacikiem nasączonym w hydrolat) lub spryskujemy nim twarz. Są to produkty dla każdego rodzaju skóry, niezależnie od wieku. Jedynie hydrolaty z kwasami owocowymi mogą sporadycznie podrażniać skórę wrażliwą. Można stosować je także na delikatne partie skóry wokół oczu. Hydrolaty nie zawierają sztucznych substancji zapachowych, emulgatorów ani barwników, stąd ich ogromna kariera w kosmetyce.
Na co uważać kupując hydrolaty?
Co zawierają poza olejkami eterycznymi i wodą? Najczęściej konserwanty – bez nich łatwo ulegają zepsuciu. Wybierając hydrolaty trzeba zatem szukać takich, które mają nieszkodliwe substancje konserwujące. Wśród bezpiecznych znajdują się na przykład: Phenoxyethanol, Calcium Gluconate lub Sodium Benzoate. Warto sprawdzać, czy hydrolat jest całkiem naturalny czy sztucznie perfumowany. Jeśli jako pierwsza pozycja w składzie jest tylko czysta woda to znaczy, że dodano środek perfumujący. Sprawdzamy też jakość rośliny, z której powstał dany hydrolat. Jeśli zależy nam na różanym – szukajmy z róży damasceńskiej – jest najlepszy. Kupujmy w sprawdzonych sklepach z produktami ekologicznymi.
Jaki hydrolat dla jakiej skóry?
Skóra tłusta, naczynkowa, a także podrażniona polubi hydrolat geraniowy i oczarowy, rozmarynowy, lewandowy, herbaciany, z kadzidlowca.
Skóra sucha – z pszenicy, kwiatu lipy, nasion marchwi, geranium, lawendy i róży.


