Szał na laminację brwi

Po latach 90. gdzie szaleńczo wyskubywałyśmy brwi (i teraz żałujemy), nadszedł czas na te piękne, gęste i wzmocnione henną. Ja należę do pokolenia kobiet, na których lata 90. pozostawiły ślad właśnie w okolicy brwi. Honorata, która urodziła się w 1999 ma piękne, naturalne i mocne brwi. I ona jest po stronie trendów. A ja walczę rozmaitymi odżywkami i sposobami, by odbudować to co zabrały mi czasy matury…

A że jest źle niech potwierdzi komentarz znajomej, która patrząc na moje brwi kilka miesięcy temu uśmiechnęła się z politowaniem i powiedziała, że z tym to się niewiele da zrobić. Ale jednak podjęłam walkę i pojechałam do mistrzyni rzęs i brwi – Pauliny Ochrymowicz z salonu Oh Wow! Beauty w podwarszawskim Legionowie, położyłam się na fotel i jęknęłam: ratuj! I ratuje…. jesteśmy w połowie drogi.

Modelka przed zabiegiem u Pauliny.
I po zabiegu 🙂

Co robi Paulina i jej zespół? Naprawia, podkręca, układa, odżywia, reperuje. Zaczynamy od rzęs, które są krótkie i nie chcą się naturalnie podkręcać. Zatem – podkręcimy je. Pomoże zabieg laminacji. Żeby go zrobić najpierw oczyszczamy i odtłuszczamy rzęs i okolice oczu. Następnie zabezpieczamy dolne rzęsy płatkami chroniącymi skórę pod oczami przed preparatami, których użyjemy później. Górne rzęsy nawijamy na silikonowy wałeczek (jak przy trwałej, tylko mini wałek), nakładamy na nie odżywkę wzmacniającą i tu ewentualnie możemy wzmocnić ich kolor. Następnie nakłada się keratynę lub produkty botox-like, która dają efekt pogrubienia, przyciemnienia i odżywienia. Wystarczy rzęsty ufarbować i podkręcić, a będą wyglądały na dłuższe. Rzęsom poświęcamy około godziny a następnie przechodzimy do laminacji brwi.

Modelka przed i po zabiegu.

Laminacja działa w obu przypadkach tak samo. Jak sprawić, by włos z prostego się podkręcał, albo zaczął rosnąć w konkretną stronę? Osoba wykonująca zabieg musi najpierw rozerwać stare „wiązania” we włosie i ułożyć je na nowo – te wiązania nazywają się dwusiarczkowe (są zarówno w rzęsach jak i brwiach). W pierwszym etapie zabiegu rozrywa się je, a następnie w trakcie i po odpowiednim ułożeniu włosa – tworzy nowe. Ponieważ łuska włoska zostaje w trakcie laminacji otwarta, dlatego następnie należy włoski zregenerować. Używa się do tego keratyny, roślinnego „botoxu” oraz olejków roślinnych. Uzupełniają one spoiwo między łuskami włosa, poprawiają elastyczność włoska i przywracają blask. Po takim zabiegu zwykle otrzymuje się zalecenia na kolejne dni. Laminowane brwi należy w domu olejować (idealny jest olejek jojoba, ale inne też mogą być) i szczotkować układając brwi w odpowiednim kierunku.

Laminacja brwi (i rzęs) utrzymuje się około miesiąca do półtora. Jest zabiegiem przyjemnym, po prostu leżymy i czekamy aż preparaty zadziałają. Na brwi i rzęsy trzeba poświęcić w sumie 2 godziny. Kolor brwi można lekko podkręcić henną, modną ostatnio henną pudrową lub farbką Lycocil. Włosy w okolicy brwi, ale spoza ich linii usuwamy. Najszybciej i najbardziej komfortowo jest zrobić to z użyciem australijskich wosków Lycon, ale niektórzy nitkują a jeszcze inni robią to pęsetą – co oczywiście wydłuża zabieg.

Istnieje niewiele przeciwskazań do tych zabiegów – oczywiście alergia na któryś ze składników preparatów; ranki, skaleczenia i pęknięcia skóry w okolicach oczu; bardzo przesuszona skóra; ostry trądzik ze świeżymi ranami w tych okolicach. Skóra może też być podrażniona jeśli chorujemy na atopowe zapalenie skóry, lub niedawno robiłyśmy zabiegi złuszczające kwasami lub retinolem.

Modelka przed zabiegiem
…i po zabiegu

Mój efekt był już po pierwszym razie świetny. Brwi oczywiście nie mam wciąż jak Cara Delevigne, ale są gęstsze i ładnie ułożone. Rzęsy wreszcie słodko podkręcone i nawet nie dotykam ich tuszem – po prostu nie ma takiej potrzeby bo wreszcie są widoczne i bez tego. Od zabiegu minęło półtora miesiąca a wciąż widać efekt. Rozumiem już czemu Paulina tak nazwała swoją firmę – „Oh! Wow!… – dokładnie tak powiedziałam patrząc w lustro po laminacji. Za chwilę zapisuję się na kolejny zabieg.

A tu ja – początek liceum i czas przed wyskubywaniem brwi i obok kilka lat temu, zanim usłyszałam o tych cudownym zabiegu. A na koniec ja sprzed kilku tygodni – po zabiegu. Moim zdaniem warto 🙂

Lata 90 przed czasem pęsety i 20 lat po pęsecie….
Teraz. Trzy tygodnie po laminacji brwi i rzęs:)

Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *