Zielony krem na czerwoną buzię

Kto ma zaczerwienienia na twarzy i nieustająco wygląda jakby się rumienił, ten wie jak ciężko żyje się z taką „urodą”. Sama mam fazy, kiedy skóra na mojej twarzy pali i zawsze wtedy wspominam słowa Basi, kosmetolożki z białostockiego salonu kosmetycznego Lawendowe Zacisze, żebym uważała – bo nieleczone zaróżowienie doprowadzi mnie do stałego trądziku różowatego… Gdy przypomnę sobie te słowa to biegnę do łazienki i wklepuję łagodzące kosmetyki. Macie ten problem? Jeśli tak…

bySoniaDudek

Pamiętajcie, że krem czy balsam redukujący zaczerwienienia powinien zawierać substancje kojące i takie, które uszczelnią wasze naczynka. Co to za substancje? Znane od lat – pantenol, arnika górska i wąkrota azjatycka. Redukują one reaktywność skóry. I właściwie powinny one na stałe znaleźć miejsce na półkach naszych łazienek. A doraźnie po prostu sięgamy po kremy z pigmentami o odcieniu zieleni, które doskonale kryją zaczerwienienia i wyrównują koloryt skóry.

Dla nas obu hitem i wielką miłością jest koreański krem DR.JART+ Cicapair Tiger Grass. Nora już o nim pisała. To ona mi go pokazała, kupiła na urodziny i od tej pory jest moim ulubieńcem. Ten niesamowity krem cudownie koryguje rumieńce i niedoskonałości. W słoiczku wygląda na zielony, po nałożeniu na skórę zmienia odcień na „nude”. Znajdziecie w nim wyciąg z wąkrotki azjatyckiej, krwawnika, pstrolistki sercowatej, piołunu, bławatka i arniki górskiej. To jedno z tych odkryć, które pozwala zrezygnować z podkładu – sam krem pełni funkcję korektora, podkładu i balsamu jednocześnie.

Na czarno-białych zdjęciach nie widać czerwieni 🙂

Inny koreański krem na pąsowe policzki to Erborian CC Red Correct. Ma właściwości rozjaśniające i kryjące – dzięki kamuflującym zielonym pigmentom. Jego konsystencja i odcień zmienia się, podobnie jak w przypadku DR.JART – przechodząc od bieli do beżu. Tym samym działa jak lekko kryjący krem CC.

Dopasowuje się do karnacji i ujednolica cerę. Dodatkowo rozświetla i nawilża skórę. Czyli znowu – kilka funkcji a jeden krem.

Od kiedy istnieje linia Rosaliac La Roche-Posey – też jest moim pomocnikiem w walce z rumieniem na twarzy. W produktach tych są składniki przeciwzapalne oraz łagodzące: ekstrakt z ambophenolu, neurosensynę oraz słynną wodę termalną La Roche-Posay. Łatwo podrzucić ją też facetowi – ma lekką, żelową konsystencję, co ceni każdy, a szczególnie panowie.

Mój kochany koreański pomocnik

Każda z Was znajdzie swój wybrany i najlepszy dla niej kosmetyk, który ujednolica koloryt skóry. Jest ich na rynku coraz więcej (a to pokazuje tylko tyle, że problem dotyczy coraz większej ilości kobiet). Ważne, by przy wyborze zwracać uwagę na skład. Substancje zawarte w takim kremie powinny być kojące – jak pantenol, wąkrotka azjatycka, krwawnik, piołun, arnika górska i bławatek. Konsystencję i kolor także warto dostosować do siebie. Jednym słowem – idziemy do drogerii, kremujemy jeden policzek jednym kremem, drugi – drugim i czekamy. Po kilku godzinach zobaczymy, który produkt „wpasował się” idealnie. Powodzenia w zamykaniu życiowego rozdziału pod tytułem „Godzina pąsowej róży”.

Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *