Ciekawe, że wszystkie kosmetyki to… historie kobiet, które poznałam w życiu. I firma AA OCEANIC to dla mnie dwie kobiety. Pierwsza to Dorota Soszyńska, założycielka marki, absolwentka Akademii Muzycznej, która zakładając Oceanic, ponad 30 lat temu, wiedziała, że za chwilę wszyscy będziemy mieli wrażliwą i skłonną do alergii skórę. Kiedyś zwiedzałam fabrykę marki w Trójmieście i widziałam to na własne oczy – technologia rodem z przyszłości, ludzie i relacje rodem z najczulszych i sentymentalnych wspomnień. Druga kobieta, z którą kojarzę AA Oceanic to moja kochana Magda. Mistrzyni dobrych relacji i komunikacji. Kobieta wulkan. Swoimi historiami mogłaby obdzielić pół Polski. Wrażliwa, czuła, piękny człowiek.

Dlatego właśnie, widząc produkty tej marki, cieplej mi na sercu. I wybierałam ich świąteczne zestawy z czułością. A że od lat, zafascynowana książkami Joanny Bator oraz filmami Kurosawy, kocham Japonię – postawiłam na zestaw Japan Rituals. Nie bez znaczenia jest fakt, że Japonki przywiązują ogromną wagę do zdrowia i urody. W ich diecie nie brakuje antyoksydantów, jedzenie przetworzone warzywa i owoce, piją zieloną herbatę. Kosmetyki i rytuały też mają cudowne. AA Oceanic ma japońskie zestawy dla kobiet w różnym wieku, ale raczej dojrzałych. Na przykład w zestawie dla pań 60+ są dwa kremy – na dzień i na noc. Co japońskiego znajdziemy w ich składzie?

Po pierwsze: algi wakame, który stymulują komórki skóry do odnowy i dostarcza cennych składników mineralnych.
Po drugie: Ekstrakt z shiso czyli pachnotki, intensywnie regeneruje i głęboko nawilża, pozostawiając skórę gładką i ujędrnioną.
Potrzecie – ekstrakt z baobabu, który jest naturalnym źródłem witaminy C, B2 i B3, oraz ma wysoką zawartość wapnia, żelaza i potasu.
Bogato, a jednocześnie estetycznie. I jak zawsze nie-alergicznie. W czasach smogu, zanieczyszczeń i ogólnej nerwowości – ukojenie dobrze nam zrobi.
