Tu i tam czyli higiena intymna

Łagodność i odpowiednie pH to podstawa w intymnej pielęgnacji. Dobre płyny to te z dodatkiem kwasu mlekowego oraz ekstraktami roślinnymi o działaniu antybakteryjnym. Takie produkty nadają się także do mycia… twarzy, właśnie z powodu dobrego pH.

O higienie intymnej trzeba koniecznie pisać. Czasem zmiana płynu czy nawet papieru toaletowego (na niefarbowany!) potrafi zmienić samopoczucie i uleczyć wieczne podrażnienia. Co jest ważne przy wyborze tych preparatów? Przede wszystkim delikatność – śluzówki wymagają specjalnej troski oraz kwaśne pH (3,8 – 4,2). Płyn ma chronić naturalną, delikatną mikroflorę i łagodzić podrażnienia. Jeśli dodatkowo pielęgnuje, czyli nawilża (kwas hialurynowy, oleje roślinne) i regeneruje – to wspaniale.

W linii Pinkini marki LYCON jest świetny żel i serum do higieny intymnej

Częstym dodatkiem w żelach myjących jest kwas mlekowy (super!) oraz wyciągi z roślin, które działają antybakteryjnie, przeciwzapalnie i grzybobójczo. Znajdziemy tu aloes, babkę lancetowatą, zieloną herbatę, rumianek, macierzankę, nagietek. Czasem – żurawinę i awokado. Im bardzie naturalnie, tym lepiej. W takich kosmetykach unikajmy barwników, substancji zapachowych, SLS (mocno wysuszającego) i parabenów (uczulają i podrażniają).

Im częściej zdarzają nam się infekcje i podrażnienia, tym dokładniej czytajmy składy kosmetyków do higieny intymnej. Zwracajmy uwagę, czy produkt został przebadany dermatologicznie i ma pozytywną ocenę Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Pokazane tu przez nas (i używane) produkty mają atesty i nie uczulają.

Nasi intymni przyjaciele – marka AA, Ziaja, 4Organic i Lycon

I jeszcze jeden temat. Czasem zdarza się podrażnienie okolic intymnych spowodowane noszeniem sztucznej bielizny, barwionym uczulającym papierem toaletowym, albo nieodpowiednim nawodnieniem całego organizmu. W tym ostatnim przypadku pamiętajmy, że brak wody w ciele wysusza wszystkie śluzówki (suchość w oczach, ale i suchość w pochwie). Na to pomaga… oczywiście picie wody (2 litry dziennie, poza kawą i herbatą) oraz żele nawilżające. Bardzo ciekawą propozycją jest #hello, ekologiczny wodny lubrykant ze Skandynawii. Pomagają też probiotyki jak Mucovagin czy Feminum żel. A nawet zwykły lubrykant Durex czy innej marki. Ale najważniejsza i tak jest praca nad przyczyną, czyli nawadnianie całego organizmu.

Agnieszka
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *